rozmowy, wywiady, wspomnienia...

zamknij okno

 

 

 

Niczego się nie bać

spotkanie z Anną Stanieczek.

 

Mieszkanie wśród pucharów
   Na progu domu stoi uśmiechnięta Pani Anna Stanieczek. Mieszka w Gole-szowie, miedzy Cieszynem a Ustroniem. W obejściu widać duży porządek, wszędzie czysto, choć to przecież gospodarstwo. Zaraz za domem las. Droga za domem wiedzie trochę pod górę. Przyroda wokoło, a w mieszkaniu prawdziwie ogromne zbiory trofeów sportowych. Po prostu mieszkanie wśród medali i pucharów. Nietrudno zgadnąć o czym będzie rozmowa.

Niczego się nie trzeba bać
   "Urodziłam się, w Wiśle na Obłaźćcu w domu Niemczyków. Było nas pięcioro, siostra i trzech braci. Od czwartego roku życia biegałam na nartach, oczywiście z braćmi. Wtedy sport był dla dziewcząt czymś podejrzanym. Nic sobie z tego gadania nie robiłam.
Trenowałam w szkole i w klubie, od szóstego roku życia w KS "Start Wisła". W biatlonie miałam największe sukcesy (dwukrotna mistrzyni Polski w Zako-panem 1974r). Były sukcesy w biatlonie letnim na startach w Sofii. Pamiętam cross na 1500 m., bieg z karabinkiem i strzelanie na 50 m. Trochę to dziwnie wyglądało dziewczyna na nartach, w dodatku z karabinem".

Są sprawy, z których nie mozna zrezygnować
   "Praktycznie aż do 1980 roku, czyli do ślubu z Karolem czynnie uprawiałam sport w Klubie. Ale równolegle zaczęłam trenować, bo są, sprawy z których nie mozna zrezygnować". Od 1976 roku pani Anna trenowała w KS "Olimpia Goleszów". Jako trenerka też osiąga duże sukcesy. Wspomina mistrzostwo Polski w biatlonie sezonu 1978/9 Irki Kłapsi z Goleszowa.

Zamienić naboje na strzały
   Tak było zimą, a latem łucznictwo. Od 1987 roku trenuje także młodych łuczników w UKS "Orlik Goleszów". Na przykład rok 2001 to pasmo sukcesów: na 12 rund szkolnej ligi, aż jedenaście razy zwycięstwo! Na ogólnopolskich Mistrzostwach UKS w Żywcu w maju 2001 zdobyte pierwsze miejsce.

Rodzą się dzieci
   W marcu 1981 roku na świat przychodzi córeczka Pani Anny, rok później syn. Oboje oczywiście wysportowani. Od małego na nartach, na halach sportowych i na stadionach. Edukacja po kolei: szkoła podstawowa w Gole-szowie, potem liceum i Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Żywcu.

Samodzielna Anuleczka
   ,,Anuleczka, albo Anuśka - tak tutaj na nią, mówimy. Studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Zawsze o tym marzyła. Od wczesnego dzieciństwa pasjonowała się sportem. Pamiętam, miała ze trzy lata, a już zawzięcie kibicowała Fijasowi." Zawsze podziwiałem pani córkę za wszech-stronność, poznałem ją od tej strony na naszych Olimpiadach Młodzieży Ewan-gelickiej. Uśmiechnięta, zgrabna, wy-sportowana blondynka startowała w kil-ku kolejnych, zawsze z wielkimi sukce-sami.
Na Letnich Olimpiadach w Jastrzębiu Zdroju (1995) i w Skoczowie (1996) była najwszechstronniejszą zawodni-czką, biegała, skakała, grała w grach zespołowych, ścigała się na rowerze, do tego tenis stołowy, wszędzie złote medale! "Naliczyłam chyba 35 medali z naszych ewangelickich olimpiad" - wspomina mama. Byty to też lata, kiedy organizowała Pani reprezentację Parafii Ewangelickiej w Goleszowie. Dodam - złotą reprezentacje - wygrywającą rywalizacje na kolejnych sześciu Letnich Olimpiadach od "Jastrzębia'95" poprzez "Skocz6w'96", "Gliwice'97", "Bielsko-Białą'98", "Zabrze'99" po "Wrocław'2000".
"Uważam, że córka ma wspaniałe podejście do dzieci, w niedalekiej przyszłości będzie dobrą, nauczycielką, już teraz jest instruktorem narciarskim. Poza tym jeździ na nartach: Alpy - niemieckie, austriackie. Jako łuczniczka startowała w Chorwacji, Słowacji, Czechach, Niemczech. Po prostu, wie czego chce, a to bardzo ważne".

Zbysio z Bogdańca
   A młodszy syn? "On też studiuje na AWF-ie. Ma idealne warunki fizyczne: 189 cm wzrostu i 68 kg wagi. Posiada wiele sukcesów w łucznictwie. W Chinach w 2001 roku na Mistrzostwach Świata Seniorów byt chorążym reprezentacji Polski. Był też w Turcji, St. Petersburgu.
Ma doskonale oko i wspaniałą, umiejętność koncentracji. W 1999 roku na Olimpiadzie Młodzieży w Gorzowie Wlkp. w 1999 roku na dystansie 70 metrów trafił strzałą w strzałę." Z tego co wiem, jest człowiekiem bardzo zrównoważonym i spokojnym. "Dodam do tego, że uwielbia kontakt z przy-rodą, zwierzętami, zna się na rolnictwie, pracy się nie boi. W wigilię Świąt Narodzenia Pańskiego rokrocznie zanosi siano do lasu - taki jest nasz Zbysio z Bogdańca."

Ostatnie słowo
   Jakie ma Pani plany sportowe? "Jedni mówią, że czas się już ustatkować, trochę, odejść od sportu, ale to się tak łatwo nie da! We wrześniu 1999 roku wystartowałam w pierwszych Mistrzostwach Polski weteranów w biegu górskim - 9 km pod gore! Trasa niełatwa: Ustroń-Czantoria Wielka. Druga impreza, to to samo, tyle, że trasa: Wista Czarne - Barania Góra i drugie miejsce w rywalizacji." No to gratuluję osobistych sukcesów oraz następców z następnego pokolenia.
   Dziękuję za rozmowę.

z Anną Stanieczek rozmawiał w Goleszowie
ks. Roman Pawlas,
zima 2002 roku

 

 

 
rozmowy, wywiady, wspomnienia...