|
Narciarstwo,
to specyficzny rodzaj sportu - często pokoleniowy. Rzadko zdarza się,
by ojciec, członek klubu narciarskiego, zawodnik i trener, nie przekazywał
swojej pasji do narciarstwa swoim dzieciom i wnukom. Dowodem na to jest
widoczna mobilizacja całych rodzin na ewangelickie olimpiady zimowe, które
tylko z nazwy określonej przez przymiotnik "młodzieżowe", przeznaczone
są dla ludzi młodych.
III Zimowa Olimpiada Młodzieży Ewangelickiej zgromadziła
startujące trzy pokolenia, co w konsekwencji wytworzyło rodzinną rywalizację.
Na Kubalonce rywalizacja w biegach zdominowana była
głównie przez dwie rodziny: Szturców z Wisły-Głębiec i Cieślarów z Wisły-Malinki.
SZTURCOWIE
z Wisły-Głębiec
Pieczę nad startującą rodziną Szturców sprawował Jan
Szturc, obecnie trener skoczków narciarskich KS "Wisła", również trener
i wujek znakomitego skoczka Adama Małysza. Na poprzedniej olimpiadzie
zimowej pan Jan był pierwszym w biegach na 5 km, teraz niestety
dopiero piąty, co było spo-wodowane brakiem czasu na przygoto-wania. W
tym roku lepszą okazała się żeńska cześć rodzi-ny: Magdalena cór-ka zajęła
pierwsze miejsce w biegu na 1 km, Alicja i Agnie-szka Brudny - jego siostrzenice
odpo-wiednio pierwsze i drugie miejsce w biegu na dystansie 2,5 km, zresztą
obie osiągają znakomite wyniki na Mistrzostwach Polski (Alicja jest Mistrzynią
Polski w biegu w "juniorach młodszych").
CIEŚLAROWIE
z Wisły Malinki
Bracia z Malinki: Henryk, Michał i Bronisław Cieślarowie
są przykładem, jak narciarstwo może ogarnąć wszystkich członków rodziny.
Najstarszy Henryk - były trener KS "Wisła", którego zawodnikiem był jego
młodszy brat Bronisław (obecnie trener tegoż klubu) na trasę Kubalonki
wystartował ze swoimi synami, najmłodszymi zawodnikami biegu: Mirosławem
(lat 7,5) i Radosławem (lat 5). Syn drugiego brata - Michała, Krzysztof
w biegu na 5 km zajął trzecie miejsce. Na tegorocznych zawodach zabrakło
córek Bronisława: Marii i Anny, które jak przystało na tradycje narciarską,
są również wybitnymi zawodniczkami (na ubiegłej Zimowej Olimpiadzie Młodzieży
Ewangelickiej, w 1995 roku Anna zajęła pierwsze miejsce, a Maria drugie)
Obecnie Maria jest wicemistrzynią Polski w narciarstwie biegowym. W drugim
dniu olimpijskich zmagań rywalizacja w slalomie gigancie miała charakter
wybitnie pokoleniowy. A oto niektóre startujace rodziny.
PILCHOWIE
z Wisły-Czarnego
Krzysztof Pilch - ojciec zajął siódme miejsce w grupie
najstarszej. Alicja Pilch - mama, niestety z powodu trudnych warunków
nie ukończyła konkurencji. Synowie: Krzysztof zajął pierwsze miejsce w
grupie najmłodszej, a Jakub piąte miejsce w drugiej grupie wiekowej. BRACIA
PINKASOWIE Pinkasowie z Wisły-Malinki: Jerzy Pinkas - ojciec zajął dwudzieste
siódme miejsce w najstarszej grupie. Alicja Pinkas, jego żona z powodu
trudnych warunkow nie ukończyła slalomu. Tomasz - syn wywalczył drugie
miejsce w trzeciej grupie wiekowej. Pinkasowie z Wisły-Głębiec: Roman
Pinkas - ojciec wywalczył czwarte miejsce wśród najlepszych i najstarszych.
Mariola Pinkas, mama zajęła szóste miejsce w grupie szóstej, a Paulina
Pinkas - córka zdobyła brązowy medal w drugiej grupie wiekowej.
RASZKOWIE
z Wisły-Centrum
Najstarszy uczestnik olimpiady i zarazem jej organizator
-Jan Raszka wywalczył dwudzieste czwarte miejsce w grupie najstarszej,
a jego wnuczęta: czteroletnia Ewa Czyż (najmłodsza uczestniczka) zajęła
siódme miejsce, a Michał Czyż ósme miejsce w grupie najmłodszej.
MALIKOWIE
ze Skoczowa
Na szczególną uwagę zasługuje rodzina Malików ze Skoczowa,
która do konkurencji slalomu wystawiła zawodników trzech pokoleń. Przede
wszystkim dziadka Jerzego Malika - prezesa Polskiego Związku Skibobowego,
byłego mistrza powiatu cieszyńskiego w slalomie gigancie w kat. juniorów,
mistrza Polski w skibobach w kategorii seniorów, mistrza świata w skibobach
w kat. seniorów starszych w latach 1976-78. Następnie ojca - Romana Malika,
byłego mistrza Polski w skibobach w kat. Juniorów oraz najmłodsze, wnuczki
i córki: Monikę Malik, zwyciężczynię slalomu w grupie najmłodszych (która
również ma za sobą pierwsze sukcesy w tegorocznych zawodach w Skoczowie:
III miejsce w Pucharze Kaplicówki dla klas I-III, jako jedyny startujący
przedszkolak) i Annę Malik, która na III Zimowej Olimpiadzie Młodzieży
Ewangelickiej zajęła pierwsze miejsce w drugiej grupie wiekowej, a w Pucharze
Kaplicówki i Mistrzostwach Skoczowa wywalczyła pierwsze miejsca.
Uważam,
że powyższe przykłady mogą być dobrym preludium do powszechnego udziału
w naszych zimowych olimpiadach wielu innych rodzin, przecież nie tylko
utytułowanych i niekoniecznie tylko w slalomie i biegach, może także w
skibobach, hokeju czy sankach.
Agnieszka
Wangert, styczeń '97
|