rozmowy, wywiady, wspomnienia...

zamknij okno

Startujące rodziny
III Zimowa Olimpiada Młodzieży Ewangelickiej '97

   Narciarstwo, to specyficzny rodzaj sportu - często pokoleniowy. Rzadko zdarza się, by ojciec, członek klubu narciarskiego, zawodnik i trener, nie przekazywał swojej pasji do narciarstwa swoim dzieciom i wnukom. Dowodem na to jest widoczna mobilizacja całych rodzin na ewangelickie olimpiady zimowe, które tylko z nazwy określonej przez przymiotnik "młodzieżowe", przeznaczone są dla ludzi młodych.
   III Zimowa Olimpiada Młodzieży Ewangelickiej zgromadziła startujące trzy pokolenia, co w konsekwencji wytworzyło rodzinną rywalizację.
   Na Kubalonce rywalizacja w biegach zdominowana była głównie przez dwie rodziny: Szturców z Wisły-Głębiec i Cieślarów z Wisły-Malinki.

   SZTURCOWIE z Wisły-Głębiec
   Pieczę nad startującą rodziną Szturców sprawował Jan Szturc, obecnie trener skoczków narciarskich KS "Wisła", również trener i wujek znakomitego skoczka Adama Małysza. Na poprzedniej olimpiadzie zimowej pan Jan był pierwszym w biegach na 5 km, teraz niestety dopiero piąty, co było spo-wodowane brakiem czasu na przygoto-wania. W tym roku lepszą okazała się żeńska cześć rodzi-ny: Magdalena cór-ka zajęła pierwsze miejsce w biegu na 1 km, Alicja i Agnie-szka Brudny - jego siostrzenice odpo-wiednio pierwsze i drugie miejsce w biegu na dystansie 2,5 km, zresztą obie osiągają znakomite wyniki na Mistrzostwach Polski (Alicja jest Mistrzynią Polski w biegu w "juniorach młodszych").

CIEŚLAROWIE z Wisły Malinki
   Bracia z Malinki: Henryk, Michał i Bronisław Cieślarowie są przykładem, jak narciarstwo może ogarnąć wszystkich członków rodziny. Najstarszy Henryk - były trener KS "Wisła", którego zawodnikiem był jego młodszy brat Bronisław (obecnie trener tegoż klubu) na trasę Kubalonki wystartował ze swoimi synami, najmłodszymi zawodnikami biegu: Mirosławem (lat 7,5) i Radosławem (lat 5). Syn drugiego brata - Michała, Krzysztof w biegu na 5 km zajął trzecie miejsce. Na tegorocznych zawodach zabrakło córek Bronisława: Marii i Anny, które jak przystało na tradycje narciarską, są również wybitnymi zawodniczkami (na ubiegłej Zimowej Olimpiadzie Młodzieży Ewangelickiej, w 1995 roku Anna zajęła pierwsze miejsce, a Maria drugie) Obecnie Maria jest wicemistrzynią Polski w narciarstwie biegowym. W drugim dniu olimpijskich zmagań rywalizacja w slalomie gigancie miała charakter wybitnie pokoleniowy. A oto niektóre startujace rodziny.

   PILCHOWIE z Wisły-Czarnego
   Krzysztof Pilch - ojciec zajął siódme miejsce w grupie najstarszej. Alicja Pilch - mama, niestety z powodu trudnych warunków nie ukończyła konkurencji. Synowie: Krzysztof zajął pierwsze miejsce w grupie najmłodszej, a Jakub piąte miejsce w drugiej grupie wiekowej. BRACIA PINKASOWIE Pinkasowie z Wisły-Malinki: Jerzy Pinkas - ojciec zajął dwudzieste siódme miejsce w najstarszej grupie. Alicja Pinkas, jego żona z powodu trudnych warunkow nie ukończyła slalomu. Tomasz - syn wywalczył drugie miejsce w trzeciej grupie wiekowej. Pinkasowie z Wisły-Głębiec: Roman Pinkas - ojciec wywalczył czwarte miejsce wśród najlepszych i najstarszych. Mariola Pinkas, mama zajęła szóste miejsce w grupie szóstej, a Paulina Pinkas - córka zdobyła brązowy medal w drugiej grupie wiekowej.

   RASZKOWIE z Wisły-Centrum
   Najstarszy uczestnik olimpiady i zarazem jej organizator -Jan Raszka wywalczył dwudzieste czwarte miejsce w grupie najstarszej, a jego wnuczęta: czteroletnia Ewa Czyż (najmłodsza uczestniczka) zajęła siódme miejsce, a Michał Czyż ósme miejsce w grupie najmłodszej.

   MALIKOWIE ze Skoczowa
   Na szczególną uwagę zasługuje rodzina Malików ze Skoczowa, która do konkurencji slalomu wystawiła zawodników trzech pokoleń. Przede wszystkim dziadka Jerzego Malika - prezesa Polskiego Związku Skibobowego, byłego mistrza powiatu cieszyńskiego w slalomie gigancie w kat. juniorów, mistrza Polski w skibobach w kategorii seniorów, mistrza świata w skibobach w kat. seniorów starszych w latach 1976-78. Następnie ojca - Romana Malika, byłego mistrza Polski w skibobach w kat. Juniorów oraz najmłodsze, wnuczki i córki: Monikę Malik, zwyciężczynię slalomu w grupie najmłodszych (która również ma za sobą pierwsze sukcesy w tegorocznych zawodach w Skoczowie: III miejsce w Pucharze Kaplicówki dla klas I-III, jako jedyny startujący przedszkolak) i Annę Malik, która na III Zimowej Olimpiadzie Młodzieży Ewangelickiej zajęła pierwsze miejsce w drugiej grupie wiekowej, a w Pucharze Kaplicówki i Mistrzostwach Skoczowa wywalczyła pierwsze miejsca.

   Uważam, że powyższe przykłady mogą być dobrym preludium do powszechnego udziału w naszych zimowych olimpiadach wielu innych rodzin, przecież nie tylko utytułowanych i niekoniecznie tylko w slalomie i biegach, może także w skibobach, hokeju czy sankach.

Agnieszka Wangert, styczeń '97

 
rozmowy, wywiady, wspomnienia...